
Idę dziś posłuchać 50 letniego Morrisseya. Podobno twierdzi, że ma 49. Więcej o tym zdumiewającym przypadku przeczytacie w ciekawym tekście Roberta Sankowskiego. Ale na koncertach podobno nie widać, że Pan Morrissey jest w wieku przedemerytalnym. W Rankingu Mega Recenzji jego tegoroczna płyta Years Of Refusal dostała 7,2 pkt. Czyli całkiem nieźle. Mariuszowi Hermie piszącego na Ziemi Niczyjej płyta sprawiła jednak zawód:
- Proponuję prosty test: spróbujcie przesłuchać tę płytę w pełnym skupieniu, bez klikania albo ratowania się leżącą obok gazetą. Pojedynczo nowe kawałki Morrisseya może i wydają się sympatyczne. Ot, lekki radiowy rock, który ożywi z rana przy śniadaniu, a wieczorem w korku poprawi nastrój. Można poudawać, że kierownica to zestaw perkusyjny. Ale „Years of Refusal” sam na sam pozostawia już tylko wrażenie obcowania z pustą formą, i to nienajlepszą. - pisze Mariusz Herma.
Zobaczmy koncertową formę Morrisseya! Pusta czy też nie? Oto pytanie na dzisiejszy wieczór.
MR Krytyk
No i co, pusta czy pełna? ;-)
OdpowiedzUsuńDo połowy pełna:) Wolałbym jednak zobaczyć Pana M. lat temu... Powiedzmy 20.
OdpowiedzUsuń